Czy migrena to jedynie silniejszy ból głowy, a osoby na nią cierpiące przesadzają, opisując
jej dramatyczne objawy? Niestety, takie przekonania wciąż są powszechne – i często
prowadzą do niezrozumienia, a nawet lekceważenia chorych.
Tymczasem fakty są jednoznaczne. Migrena dotyczy około 10–15% populacji, a jej
przewlekła postać występuje u 1–2% osób. Szacuje się, że w Polsce na migrenę przewlekłą
cierpi nawet 400 tysięcy osób.
Migrena to poważna choroba neurologiczna, która znacząco wpływa na jakość życia.
Odbiera chorym dni, tygodnie, a nawet lata funkcjonowania w pełnym zdrowiu. To również
istotne wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia oraz rynku pracy – migrena jest jedną z
głównych przyczyn absencji oraz tzw. prezenteizmu (obecności w pracy mimo choroby i
obniżonej wydajności). Generuje przy tym ogromne koszty pośrednie, często
przewyższające koszty samego leczenia.
Z satysfakcją odnotowujemy, że problem migreny coraz częściej pojawia się w debacie
publicznej. Temat aktualnej sytuacji pacjentów oraz potrzeb w zakresie leczenia migreny
przewlekłej był przedmiotem wspólnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds.
Neuroróżnorodności oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Leczenia Chorób Neurologicznych w
Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej, na których naszą Fundację reprezentowała Ewa Pol.
W spotkaniu udział wzięli neurolodzy, eksperci systemu ochrony zdrowia, przedstawiciele
pacjentów, parlamentarzyści oraz reprezentant Ministerstwa Zdrowia. Dyskusja
koncentrowała się na skali problemu oraz dostępnych możliwościach terapeutycznych – w
szczególności w ramach programu lekowego B.133, funkcjonującego od połowy 2022 roku.
Eksperci podkreślali konieczność pilnych zmian w programie. Choć oferuje on dostęp do
innowacyjnego leczenia migreny przewlekłej, w praktyce jego wykorzystanie pozostaje
bardzo ograniczone – dotychczas skorzystało z niego jedynie około 3 500 pacjentów.
Jednym z kluczowych postulatów jest zniesienie ograniczenia czasowego udziału w
programie.
Biorąc pod uwagę skalę problemu oraz rosnące obciążenie neurologów, zasadne wydaje się
również rozważenie przejścia z modelu programu lekowego do tzw. refundacji otwartej – przy
jednoczesnym określeniu jasnych kryteriów dostępu, w tym uprawnień lekarzy do
przepisywania nowoczesnych terapii.
Przed nami jeszcze wiele wyzwań, jednak rosnąca świadomość problemu daje nadzieję na
realne zmiany – z korzyścią dla setek tysięcy pacjentów w Polsce.






